Aktualności

  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
  • Drukuj zawartość bieżącej strony

Artykuły

Jak żyć panie premierze?

  Długo zastanawiałem się jak nazwać stan, który mnie ogarnął po wybuch pandemii. Apatia? Gniew? Rezygnacja? Każdy pewnie na swój sposób zareagował na to, jak świat zaczął się nagle zmieniać na początku marca. Różnie nas to też dotknęło. Jedni po prostu spędzali więcej czasu w domu. Inni musieli zderzyć się ze ścianą z napisem „ pani/panu już dziękujemy”; Jeszcze inni mieli taki zasuw, że nie było czasu „taczki załadować”. Ja szczęśliwie uplasowałem się gdzieś po środku – przynajmniej na razie. Mimo tego, wytrącenie z normalnych torów życia spowodowało u mnie coś w rodzaju zamknięcia i obrazy na to, co się naokoło dzieje. Kiedyś taki stan ducha nazwano „emigracją wewnętrzną”. Wtedy powody udania się na taką emigrację były zupełnie inne, ale skutki podobne. Odcięcie i brak reakcji na sygnały nadchodzące z zewnątrz.Park COVID 19

                   Jako organizatorzy kilku imprez biegowych, musieliśmy je odwołać. Nie żyjemy z tego, więc mogliśmy spokojnie zawiesić działalność bez szczególnych skutków finansowych. Pozostała jednak duża luka po tej specyficznej przyjemności, po tej adrenalince związanej z organizacją, z poczuciem, że znów coś się udało. Że jak zawsze przybyła ta ferajna zakręconych wariatów gotowych na każdą biegową „wyrypę”.

               Z drugiej strony można było złapać oddech, dystans do naszych poczynań. Wreszcie zrobić bilans zysków o strat. Zastanowić się, co jest tak naprawdę ważne w tym BIEGANIU. Czy to, że rzuciliśmy się w ten biegowy świat jak szczerbaty na suchary, przyniosło na więcej radości, czy bólu. Czy ciągnąć to dalej?  Czy nam się po prostu chce? To jest pytanie na dziś. Na tą chwilę przełomu w rzeczach dużych i małych. Przyznam, że na to pytanie nie znalazłem jak dotąd odpowiedzi.

              Na razie – tak jak większość biegaczy – liżę rany. Zmieniam swoje plany biegowe, które na szczęście jeszcze ciągle mam. Staram się złapać jakąś równowagę pomiędzy starym a nowym. Kontynuować treningi, pamiętając jednak o maseczce przy każdym wyjściu z domu. Spotykać się ze znajomymi i zachowywać dystans społeczny. Witać się radośnie i dezynfekować ręce. Każdego dnia walczyć z natrętnymi myślami, czy ten poranny katarek to po wczorajszym bieganiu, czy to już czas na kwarantannę i testy. Pewnie macie to samo. Wiem już, że moje zachowania są w gruncie rzeczy standardowe. To też nauczka poprzednich miesięcy. Tak to do codziennych ćwiczeń stabilizacji kończyn dolnych przyszło nam dodać codzienne ćwiczenia w stabilizacji życiowej.

                                     Życzę Wam i jednej i drugiej

 

                                                                       Jerry49

Rozwiń Metryka

Podmiot udostępniający informację:
Data utworzenia:2016-09-19
Data publikacji:2016-09-19
Osoba sporządzająca dokument:
Osoba wprowadzająca dokument:
Liczba odwiedzin:3758